|
![]() |

Urodził się w lutym w chłodnych rejonach Stanów Zjednoczonych, w stanie Wisconsin. O jego obecności na świecie dowiedziałam się już w marcu i wtedy to wiedziałam już, że się spotkamy. Oczekiwanie było dla mnie prawdziwą męczarnią. W końcu nadszedł dzień tak dla nas istotny: Na lotnisku wyskoczyło z klatki puchate stworzonko, drżące przytulało się mocno do rąk. To chyba wtedy zaczęliśmy tworzyć naszą własną historię.

Z każdym dniem łączyło nas coraz więcej. Jego sympatia, mój podziw dla jego dyoplomacji wobec psów. Jego umiejętny sposób przypodobania się - od pierwszego dnia zyskał sympatię Yakimczuków. Traktowały go tak, jakby był z nami od zawsze! Rósł i mężniał z każdym dniem. Ja jednak widziałam w nim nadal to puchate stworzonko z lotniska tylko ... trochę większe...
Omakiak, traktowany ulgowo przez stado, szybko ustalił własną hierarchię. Stał się strażnikiem zazdrośnie pilnującym każdego centymetra powierzchni wokół mnie, nie bywa przy tym jednak agresywnym. Jest olbrzymi i mocny ale o duszy chłopca - marzyciela. Jest najlepszym przyjacielem Cookiego, stara się go naśladować, zachowując jednak zdrowy rozsądek.
Jego pierwsza wystawa była dla mnie takim samym zaskoczeniem jaki i jego pierwsza podróż pociągiem. Zachowując całkowity spokój, pokazywał się z przyjemnością, zwyciężając i dochodząc do ściesłego finału wyborów Najlepszego szczenięcia Wystawy.

